Rajd Rowerowy Dookoła Polski cz.2- dzień 5

Dzień piąty 30.04.2018
Spało mi się dobrze. Wstałem w miarę wypoczęty, ale bolały mnie nogi. Pijąc poranną kawę planowałem i analizowałem dzisiejszą trasę. Bałem się dzisiejszych podjazdów. Drogę znam z dość częstych przejazdów samochodem w tych stronach.

IMG_20180430_065114632IMG_20180430_075621801Po 8.00 wystartowałem. W Złotym Stoku pojechałem do kopalni, ale była jeszcze zamknięta. Pierwszy z ciężkich etapów na dzisiaj to podjazd do Lądka Zdroju. Zjazdy niestety były krótkie, ale strome i kręte i cały czas musiałem hamować. Bałem się, żeby klocki się nie spaliły i upadku na dziurawej drodze. W końcu jednak dojechałem do Lądka. Na rynku chwilę odpocząłem i zjadłem drugie śniadanie. Z Lądka miła trasa do Stronia Śląskiego. Niestety droga do Bystrzycy przez Idzików jest w remoncie i przez to zamknięta do ruchu.

IMG_20180430_113123374 Wcześniej obawiałem się trochę podjazdu, ale teraz musiałem się cofnąć do Lądka Zdój i wybrać inną trasę. W Trzebieszowicach skręciłem w lewo, żeby pojechać skrótem i opuścić dość ruchliwą drogę. Niestety był to błąd bo ilość bocznych rozgałęzień dróg była duża i im dalej byłem od głównej trasy tym gorsza i bardziej stroma się robiła droga. Dojechałem do Nowego Waliszowa i się wycofałem. Następnie pojechałem do Romanówki i kościółka w Piotrowicach i znów się musiałem wycofać.

IMG_20180430_134531094Zły byłem na tę sytuację i kląłem w głos. Jedyny plus to widok na spokojną okolicę, nie licząc kamieniołomu dolomitu. Zrobiło się bardzo duszno i burzowo. Pot ze mnie ściekał strużkami. W pewnym momencie niebo zasnuło się ciężkimi chmurami i spadło nawet parę kropel deszczu. Jednak nie rozpadało się. W końcu dojechałem do Bystrzycy Kłodzkiej. Zrobiła się już 15.00, a przede mną była jeszcze długa i męcząca droga. Do tego znów zrobiło się gorąco i cały czas jechałem pod wiatr. Nie wiedziałem jaki wariant drogi wybrać, żeby najłatwiej dojechać do Zieleńca. Wszędzie czekały mnie konkretne podjazdy. Bolący tyłek i spuchnięte kostki spowodowały, że nie miąłem wielkiego parcia na pedały i jechałem bardzo wolno. Dodatkowo jeszcze droga z Bystrzycy na Przełęcz Spalona jest zamknięta z powodu remontu i znów musiałem wybrać objazd dłuższą drogą przez Młoty i Wojtowice. Ta droga była istną męczarnią- ciągły podjazd po strasznie dziurawym asfalcie. Po prostu dziura na dziurze, przysypana tłuczniem. Miałem dość tej drogi i byłem wykończony. Odcinek 30 kilometrowy jechałem od 15.00 do 19.30. Najgorszy moment obecnej trasy. Masakra!!! W końcu jednak zjechałem do Lasówek. Zaczął się dobry asfalt, ale znów miałem przed sobą podjazdy. Bardzo mi się spodobały okolice Lasówek- rzadka zabudowa starych domów, dobra droga i ładny widok na całe pasmo Gór Bystrzyckich z jednej strony i dolina Dzikiej Orlicy z drugiej. Miłe dla oka widoki. Mijałem sporo pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych. Mam nadzieję, że kiedyś tu wrócę na odpoczynek. To miejsce jest moim odkryciem dzisiejszego kończącego się dnia. W myślach już układałem sobie zamówienie jakie złożę w schronisku w Zieleńcu. Byłem już bardzo głodny, zmęczony i miałem już na dziś dość trasy i roweru.

IMG_20180430_182839237Kiedy dojechałem do Zieleńca przeżyłem srogie rozczarowanie- po 19 wszystko było już nieczynne, nawet schronisko Orlica było zamknięte. Prawie byłem załamany. Wszystkie kwatery zajęte. Miałem serdecznie dość tego miejsca. Chcą nie chcąc musiałem jeszcze parę kilometrów zrobić, żeby znaleźć ustronne miejsce na rozbicie namiotu. Wszędzie „teren prywatny” i zakaz wjazdu lub parkowania. Na szczęście niezbyt daleko od Zieleńca znalazłem łąkę idealną na rozbicie namiotu. Kiedyś stało tu gospodarstwo, ale został tylko zarośnięty wał ziemi, który osłaniał mnie od drogi i podejrzliwych spojrzeń. Leżałem, pijąc kawę i patrzyłem w gwiazdy. Od ściany lasu byłem jakieś 10 metrów i słyszałem wiele żerujących zwierząt. Ciekawe jak się będzie spało. Dzisiaj przejechałem 93km od 8.00 do 19.45.

Dodaj komentarz