Rajd Rowerowy Dookoła Polski cz.2- dzień 7

Dzień 7 02.05.2018
Wstałem o 6.30. Na łące panował błogi poranny spokój. Na szczęście nie padało, choć niebo było zachmurzone.

IMG_20180502_074757567_HDRO 8.00 byłem gotowy do drogi. Codziennie rano mam coraz większy problem żeby ruszyć. Bardzo bolą mnie nogi i tyłek i pierwsze kilometry są najtrudniejsze. Do Kowar dojechałem spokojnie.

IMG_20180502_085724492W planie miałem zwiedzanie sztolni uranowych, ale niestety minąłem zjazd we właściwą drogę i po przejechaniu 3 kilometrów konkretnym zjazdem w dół już nie chciało mi się wracać do sztolni…Następnym razem…Do Karpacza dojechałem z pięknym widokiem na Karkonosze.

IMG_20180502_093056728Fajnie się tak jechało. Parę zdjęć udało mi się zrobić ośnieżonych szczytów.

IMG_20180502_094322287Z Karpacza pojechałem do Sobieszowa. Głównie w dół. Zrobiłem małą przerwę na śniadanie w parku w Miłkowie. Coraz większy ruch się zrobił na drodze. Ruszyłem do Szklarskiej Poręby. Kiedy dojechałem do drogi krajowej nr 3 zaczął się nieustanny ruch samochodów.

IMG_20180502_120017189Była to bardzo męcząca jazda, gdyż pobocza prawie nie było, samochód jechał jeden za drugim i miałem ciągły podjazd. Wymęczyła bardzo mnie ta droga. Jak dojechałem na Zakręt Śmierci to miałem już dość i parę minut musiałem odpocząć. Plus był taki, że po raz pierwszy miałem piękny widok na Karkonosze z tego miejsca.

IMG_20180502_125358953Wcześniej albo padało, albo niebo było mocno zachmurzone. Złe wspomnienie z przejazdu przez Szklarską Porębę zniknęło podczas zjazdu autostradą sudecką do Świeradowa. Droga niebiańska dla rowerzystów- asfalt płaski, droga prosta i cały czas w dół przez wiele kilometrów. Nie zazdrościłem tylko rowerzystom, którzy jechali pod górę. W Świeradowie w końcu się najadłem w restauracji. Porcje były duże, a i tak mogłem zjeść jeszcze więcej. Ciężko było ruszyć dalej. Za Świeradowem, w Orłowicach skręciłem w lewo. Jechałem w kierunku Leśnej. Nowe pensjonaty i hotele, zastąpiły starymi upadłymi PGR-ami, zrujnowanymi domami i złą drogą. Wioski klimatyczne ze starymi domostwami.

IMG_20180502_153239733 Niestety widać dużo zapuszczonych obejść. W Świeciu nuciłem sobie „Świecie Nasz” Grechuty, kiedy zobaczyłem eleganckie ruiny zamku przy drodze.

IMG_20180502_153040420_HDRZdziwiony byłem, że w takiej wsie takie fajne ruiny są i nie ma o nich żadnej informacji. Przed Leśną zaczął się remont drogi i ruch wahadłowy. Najgorzej jechało się sfrezowanym asfaltem. Nie wiem co gorsze- czy dziurawy asfalt czy sfrezowany.

IMG_20180502_154327510Nic nie pamiętam z pobytu na kolonii w 1982 w Leśnej prócz sztolni i jeziora, w którym znajdowaliśmy zardzewiałe hełmy. Nie miałem za bardzo planu jak dojechać do Porajowa z Leśnej. Odległość duża, a drogi pokręcone i w stanie masakrycznym. Boję się, że rower mi się rozsypie od podskakiwania i wibracji. Jechałem trochę klucząc przez Jurkowo, Przylasek i Zalipie. Następnie do Platerówki, Radzimowa i w końcu dojechałem do Zawidowa. Droga była bardzo monotonna- na szczęście kilometry ubywały. Ruszyłem dalej. Dojechałem do Wilki leżącej nad Zbiornikiem Niedów. Bardzo fajny widok był z góry na jezioro, wśród pól z kwitnącym rzepakiem.

IMG_20180502_183058767Szkoda, że zapora jest w remoncie i jest zakaz wstępu na nią. Robiło się już późno i w końcu podjechałem do drogi 352 pod Rączynek i ruszyłem w kierunku Bogatyni. Droga nowa i gładka. Niestety ciągłe zjazdy i podjazdy męczyły mnie bardzo i już mi się nie chciało jechać. Byłem już zniechęcony ale ostatni zjazd do Bogatyni dał mi nowego kopa. Zjazd extra i do tego widok na elektrownię. W Bogatyni na stacji benzynowej zrobiłem małe zakupy i skręciłem na Sieniawkę i Porajów. Zaczęła się droga jak z horroru- popękane płyty betonowe z sfrezowanym asfaltem. Droga zniszczona przez ciężarówki, które co chwilę mnie mijały. Masakra i tak przez 6 kilometrów. Już miałem dość dzisiejszego dnia, bolały mnie nogi i tyłek. Jechałem już głównie na stojąco. Już myślałem rozbić się gdzieś przy drodze. Jednak za bardzo nie było gdzie- po prawej stronie chaszcze, Nysa Łużycka i granica, a po drugiej jakieś wyrobiska piasku. Na szczęście pan Woźnicki oddzwonił do mnie i miałem umówiony nocleg na kwaterze. Nowe siły na mnie wstąpiły i już spokojnie dojechałem na miejsce. Sieniawka wydała mi się trochę wyludniona, ale może to przez późną porę dnia. Dojechałem na miejsce jak się zrobiło ciemno. Miałem pokój z łazienką i TV. Koszt 50zł. Bardzo bolą mnie nogi. Cieszyłem się z gorącej kąpieli. Wieczorem leżę i odpoczywam. Po 23 zaczęły się burze i deszcze. Lało jak z cebra. Mam szczęście! Dzisiaj przejechałem 143km od 8-21.15.

Dodaj komentarz