Rajd Rowerowy Dookoła Polski- dzień 25

Dzień dwudziesty piąty 12.08.2016

Na dworze szaroburo ale trzeba działać. Zjadłem śniadanie, zrobiłem zakupy i zwinąłem obóz. O 11 wyjechałem z Legendy.

IMG_20160812_092641937Na początku jechało się źle- przez wejście na Tarnicę bolały mnie inne partie mięśni niż od jazdy rowerem. Wyjeżdżając z Ustrzyk wiedziałem co mnie czeka już na początku trasy i bałem się tego. Pokonanie serpentyn bieszczadzkich kosztowało mnie wiele wysiłku- ciągły podjazd przez wiele kilometrów i strome, kręcone zjazdy.

IMG_20160812_120059455_HDRIMG_20160812_120735203Do tego sporo samochodów, które wyprzedzały się w dziwnych miejscach. Stresująco…W końcu dojechałem do Wetliny. Bardzo się rozwinęła od ostatniego razu. Znów byłem głodny i musiałem coś zjeść. Pod względem fizjologicznym, czuję się jak ryjówka- cały czas muszę jeść. Ciągle jestem głodny. Jem, a i tak chudnę. Po plackach ziemniaczanych po myśliwsku ruszyłem dalej w drogę. Ciężko się wsiada na rower. 4litery bolą bardzo… W końcu słońce się pokazało i zrobiło się przyjemnie. Dojechałem do Cisnej, gdzie główną atrakcją jest kolejka wąskotorowa…Ludzi było sporo na Majdanie i bez zatrzymywania się jadę dalej. Droga się trochę wyprostowała. Piękne widoki na pobliskie góry. Zatrzymałem się na posiłek w Woli Michowej.

IMG_20160812_154535461 Kolejne fajne miejsce. Na drodze zrobiło się pusto. Lubię takie odcinki dróg, kiedy patrzę do przodu i nie ma żadnego samochodu i kiedy obejrzę się w tył również pusto..

IMG_20160812_172348887

IMG_20160812_172610583Tylko ja, rower, asfalt i widoki na góry… Do Komańczy dojechałem przed 18, po paru podjazdach. Już mi się nic nie chciało. Zrobiłem zakupy i pojechałem jednak dalej, żeby trochę kilometrów ubyło. Wolno kulałem się w górę. Dojechałem do gospodarstwa ekologicznego w Wisłoku, gdzie chciałem się tylko najeść, ale po krótkiej rozmowie ze spotkanymi tutaj motocyklistami postanowiłem zostać na noc. Fajnie się rozmawiało. Gospodarze serwują konkretne porcje jedzenia. Szczególnie zasmakowały mi pierogi zbójnickie na ostro. Po posiłku gospodarz Zbyszek pokazał mi swoje stado 40 kóz oraz dał do degustacji swoje nalewki. Do późna rozmawialiśmy z motocyklistami z Rudy Śląskiej. Dzisiaj przejechałem tylko 83km i bardzo źle mi się jechało. Spałem dzisiaj w drewnianym domku w gospodarstwie Przedbieszczady.

Dodaj komentarz