Rajd Rowerowy Dookoła Polski- dzień 7

Dzień Siódmy   25.07.2016
Spało mi się dobrze- szum fal tulił mnie do snu. W nocy nic mi nie zakłócało spokoju. Wstałem dość wcześnie i zacząłem się przygotowywać do kolejnego dnia wędrówki. Chodząc po plaży znalazłem kilka skupisk typowej aczkolwiek coraz rzadszej rośliny nadmorskiej- mikołajka. Bardzo się ucieszyłem tym znaleziskiem. Zrobiłem wiele zdjęć tej roślinie.
IMG_20160725_080937102
Mikołajek nadmorski
IMG_20160725_082615095
Poranne pakowanie się do drogi
Bardzo przyjemnie o poranku się jechało przez Wicie i Jarosławiec. Mały ruch i spokój na szlaku. Bardzo mi się spodobał duży parking dla kamperów przed Jarosławcem- darmowy i blisko do morza. Rzadkie momenty gdzie nie ma jeszcze nadmorskiej komercji. Widziałem bardzo dużo samochodów z Niemiec i Holandii. W Jarosławcu, czekając na otwarcie latarni zjadłem w końcu normalne śniadanie- bułki z serem i pomidorem. Mała rzecz, a cieszy! Po wizycie w latarni ruszyłem dalej. Niestety musiałem się oddalić od Jarosławca, żeby ominąć poligon. Jechało się nieźle, choć było bardzo gorąco. W każdej mijanej wsi przed Ustką, robiłem przerwę w sklepie na maślankę. W końcu dojechałem do Ustki.
IMG_20160725_113826601
Ruch spory. Planowałem zwiedzanie „Baterii Bluchera”, ale nie miałem gdzie zostawić roweru i dałem sobie spokój. Niestety most był zamknięty i musiałem zrobić kółko, żeby dojechać do latarni i starej części miasta.
IMG_20160725_120829513
W porcie ruch panował spory. Po krótkim odpoczynku ruszyłem w kierunku  Słowińskiego Parku Narodowego. Po drodze zatrzymałem się tylko w Gardnie Wielkiej. Wioska położona przy jeziorze Gardno spodobała mi się, choć dawna zabudowa już znika.
IMG_20160725_142818851
W Smołdzinie odwiedziłem muzeum przyrodnicze parku narodowego. Najważniejszym dla mnie atutem muzeum był chłód i możliwość umycia się w łazience.
IMG_20160725_145408539_HDR
Gorączka na dworze była duża. Po krótkim odpoczynku pojechałem do Człopina. Chciałem podjechać do latarni, ale nie było to możliwe i musiałem przypiąć rower do drzewa, a dalej piechotą,  po schodach pod górę do latarni.
IMG_20160725_153601916
Latarnia Człopino
Bałem się trochę, żeby nic nie zginęło, ale na szczęście mało osób szło do latarni. Później pojechałem do Kluk. Lubię tę słowińską wieś w kratkę.
IMG_20160725_161652978
Oczywiście wiele się zmieniło i oryginalne szachulcowe domy ustąpiły miejsca nowej zabudowie, ale jakiś „słowiński” duch tu jeszcze pozostał, przynajmniej w muzeum…
IMG_20160725_162215242
Kluki- wioska w kratkę
Była godzina 16.00 i w sumie plan na dzisiaj, czyli dojechanie do Kluk wykonałem. Szkoda jednak było mi dnia i ruszyłem dalej w stronę Łeby. Droga do Wicka(42km) wlokła mi się bardzo. Widoki dla oka bardzo przyjemne- łąki i trzcinowiska po widnokrąg, gorzej było z drogą po której jechałem- jadąc po płytach jumbo rowerem strasznie trzęsło i bałem się, że coś pęknie.
IMG_20160725_170826980_HDR
W końcu dojechałem do Choćmirowa i zacząłem jechać szosą. Droga płaska i równa, niestety bez pobocza i czasami samochody wyprzedzały mnie w małej odległości. Do Wicka dojechałem o 19.30. Nie było za bardzo gdzie się rozbić i nie zatrzymywałem się.  Wieczorem zrobiło się  przyjemnie i gorączka nie dokuczała. Postanowiłem dojechać do Łeby i rozbić się gdzieś za miastem. Droga wlokła mi się strasznie i czułem już cały dzień spędzony na siodełku. W końcu po 21 dojechałem do Łeby.
IMG_20160725_201214514_HDR
Mimo późnej pory miasteczko tętniło życiem i trudno mi się jechało między spacerowiczami. Wszędzie byli ludzie. Musiałem wjechać w las i poszukać ustronnego miejsca. Było już ciemno kiedy znalazłem odosobnioną wydmę. W pobliżu były jakieś pozostałości budynków wojskowych, ale wolałem spać pod gołym niebem. Rozłożyłem folię, nadmuchałem matę i odpoczywam z kubkiem z herbatą z cytryną i rumem… Bardzo spokojna noc się zapowiadała….Dzisiaj czuję zmęczenie.
Udało się przejechać 151km.

Dodaj komentarz