Rejs Wartą, Odrą 2011-Dzień 7- Dziwna, Zalew Kamieński.

Od rana deszcz. Wczoraj gorączka, a dzisiaj ciśnienie w dół i pogoda się zmienia. Wstałem o 7 i zacząłem się szykować do wypłynięcia. Położyłem maszt i na silniku przepłynąłem pod mostem. Tomasz mi pomagał. Przy okazji obwinąłem taśmą podwięzi wantowe, żeby zawleczki nie niszczyły grota. Maszt postawiony, żagle w górę i start!. O 9 wypłynąłem. Fordewind i deszcz. Później półwiatr i ulewa. Grota zrzuciłem, ale na mokrym pokładzie nie było to łatwe do zrobienia. Stres duży, szczególnie, że płynąc w kamizelce ratunkowej jest mniejsza manewrowość. Płynąłem na foku i wspomagałem się silnikiem. Cały mokry byłem. Wpływając na Zalew Kamieński zrzuciłem foka i płynąłem tylko na silniku. Do Międzywodzia dopłynąłem o 12. Nie było za dużo jachtów. Smutne, że rzucając cumę nikt jej nie chwycił, mimo, że było na przystani z 50 osób. Wszyscy się patrzyli, nikt nie pomógł. Przybiłem na szczęście bez problemów. W końcu się spotkałem z Agnieszką i Emilką. Poszliśmy na kwaterę do Salvatorian. Przepłynąłem 8 Mm. Trochę odpocząłem i wzięliśmy księdza Huberta na mały rejs blisko Międzywodzia. Popołudniu popłynęliśmy na lody do Kamienia. Bajdewindem pięknie i szybko się płynęło. Setka to dobry jacht i w przechyle płynie pięknie! Wracaliśmy halsując, nawigując na światła Międzywodzia.

Dodaj komentarz